© Jacek Bocheński
Warszawa 2009 - 2014
All rights reserved

e-mail



By odszukać konkretny tekst znajdujący się w serwisie, prosimy korzystać z menu kategorii, znajdującego się u góry, na początku strony internetowej

* * *

Materiały (w szczególności: zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki) zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp. wymaga zgody. Dotyczy to przede wszystkim materiałów pochodzących od osób trzecich (np. zdjęć z Agencji Fotograficznych).

Użycie treści strony "jacekbochenski.blox.pl", poza materiałem zdjęciowym jest dozwolone i pożądane. Każde inne niż prawnie dozwolone użycie treści (np. prawo cytatu lub powielanie do celów prywatnych), również w formie elektronicznej wymaga wcześniejszej pisemnej zgody posiadacza praw. Zapytania w tej sprawie należy kierować do administratora strony.
Blog > Komentarze do wpisu
Nike 2011: Jacek Bocheński "Antyk po antyku"

"Gazeta Wyborcza" (Warszawa)

21. 06. 2011 r.

Prezentujemy dwadzieścia książek nominowanych do nagrody Nike 2011. Dziś na pytania ankiety odpowiada Jacek Bocheński, nominowany za tom esejów "Antyk po antyku"

1. O czym jest pana książka?

Tytuł "Antyk po antyku" sugeruje, że o starożytnościach. Ale w głębszym sensie jest to książka o kłopocie człowieka współczesnego z pamięcią. Świat zmienia się z coraz większym przyśpieszeniem, a człowiek nie może nadążyć. Są daleko idące konsekwencje tego kłopotu, na przykład postmodernistyczna rezygnacja z rozróżniania wartości. Albo poczucie młodych ludzi, że pamięć historyczna i kulturowa jest czymś ponad ich siły. Nie warto przeżywać tego, co nieaktualne, zdarzeń, książek, klasyki, nie opłaca się w ogóle obciążać głowy przeszłością. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

"Antyk po antyku" opowiada też o kłopocie samego autora, który usiłował przez pięćdziesiąt lat zrozumieć i opisać nasz zmieniający się stosunek do przeszłości w sposób czytelny dla kolejnych pokoleń. Zrobił to w trzech, może w czterech opowieściach, jeśli do trylogii rzymskiej ("Boski Juliusz", "Nazo poeta", "Tyberiusz Cezar") doliczymy "Antyk po antyku". Ogarnąć czas tej zmiany osobistym doświadczeniem mógł tylko dlatego, że dość długo żyje.

2. Jak pan sobie wyobraża swojego czytelnika?

Różnie. Najchętniej pod postacią nieznajomej pani, która siedziała niedawno obok mnie w wagonie warszawskiego metra i z widocznym zainteresowaniem czytała "Antyk po antyku", nie zdając sobie sprawy, że siedzi koło autora. Nie rozpoznała mnie, chociaż miała w książce fotografię, tak była zaczytana. To miłe. Autor może to rozpamiętywać z lubością każdego dnia przed zaśnięciem. Ale ogół czytelników wyobrażam sobie inaczej - jako ludzi, którzy mimo życia w ustawicznym pośpiechu odrywają się na chwilę od pilniejszych prac albo przyjemności, bo zauważyli, że mój tekst da się stosunkowo łatwo czytać. Zaczęli, a ja drżę, jak długo to potrwa.

Prawdę mówiąc, lubię pisać tak, żeby nawet ciężkie rzeczy lekko było czytać. To nie jest wykalkulowany zabieg wobec czytelnika. To się dzieje samorzutnie. Dlatego refleksja zamienia mi się raz po raz w akcję, moje eseje stają się zazwyczaj opowiadaniami.

3. Jaka jest najważniejsza książka w pana życiu?

Właściwie w "Antyku po antyku" odpowiedziałem już na to pytanie, z tym tylko, że tam byłem pytany nie o książkę, lecz o najbliższego mi pisarza. W moim życiu stał się nim Owidiusz, bohater powieści "Nazo poeta". Jeszcze raz to potwierdzam. A gdyby chodziło o jedną tylko książkę Owidiusza? Miałbym trudności z wyborem, bo najważniejsze są wszystkie razem, niezależnie od tego, czy mówią o miłości, czy o cierpieniach skazańca na wygnaniu. Skoro już koniecznie trzeba wskazać jedno dzieło, wybieram "Metamorfozy".

4. Za żadną cenę nie chciałbym pisać jak...

Jak ktoś inny, obojętne, geniusz czy grafoman. On już swoje zrobił i wystarczy, a ja za wszelką cenę chcę zrobić swoje, czyli pisać jak ja.

5. Co jest ważniejsze - literatura czy polityka?

Jako pisarz powinienem może mówić z pogardą o polityce i nadymać się wielkością literatury. Tymczasem polityka może być wielka, choć to rzadko się zdarza, a literatura może być mała. W takim zestawieniu na pewno polityka jest ważniejsza od literatury. Polityka bywa wielka, kiedy zmienia coś na lepsze w historii, ale rzeczywistą wagę tych dokonań najczęściej da się ocenić dopiero po dłuższym czasie. Wagę literatury też.

6. Jeśli nie pan, to kto z dwudziestu nominowanych powinien dostać w tym roku nagrodę Nike i dlaczego?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie z dwóch powodów. Po pierwsze, nie przeczytałem większości nominowanych książek. Po drugie, to nie jest nagroda przyznawana przeze mnie, tylko przez różnych jurorów według, jak się zdaje, różnych kryteriów. Przychodzi na myśl niby oczywiste kryterium estetyczne, ale czy zgodnie z ewolucją, o której mówiłem na początku, estetyka w ogóle jeszcze istnieje w naszych czasach? Ważne bywa kryterium tematu, ideologicznej aktualności, płci i wieku autorki/autora. Dlatego, zamiast wyznaczać określoną książkę do nagrody, wolałbym wskazać kryterium najbardziej tym razem prawdopodobne. Sądzę, że będzie to kryterium gatunku. Nagrodzony zostanie gatunek niekanoniczny (nie proza, nie poezja). Przemawia za tym wielka liczba takich nominacji. Jednak w praktyce dochodzi czasem do nieoczekiwanej decyzji jurorów. Nieprawdopodobna decyzja na małą skalę już w tym roku się zdarzyła. Za taką uważam nominowanie do nagrody "Antyku po antyku".

Jacek Bocheński, "Antyk po antyku", Świat Książki, Warszawa 2010.

Uwaga : W sprawie tego wywiadu zobacz wpis autorski z 23 czerwca 2011 r. na Blogu

czwartek, 23 czerwca 2011, jacekbochenski

Polecane wpisy