© Jacek Bocheński
Warszawa 2009 - 2014
All rights reserved

e-mail



By odszukać konkretny tekst znajdujący się w serwisie, prosimy korzystać z menu kategorii, znajdującego się u góry, na początku strony internetowej

* * *

Materiały (w szczególności: zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki) zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp. wymaga zgody. Dotyczy to przede wszystkim materiałów pochodzących od osób trzecich (np. zdjęć z Agencji Fotograficznych).

Użycie treści strony "jacekbochenski.blox.pl", poza materiałem zdjęciowym jest dozwolone i pożądane. Każde inne niż prawnie dozwolone użycie treści (np. prawo cytatu lub powielanie do celów prywatnych), również w formie elektronicznej wymaga wcześniejszej pisemnej zgody posiadacza praw. Zapytania w tej sprawie należy kierować do administratora strony.
Blog > Komentarze do wpisu
Anna Nasiłowska - "Kto chce być bogiem?" (2)

Rzym, miasto przemocy

Dwaj boscy poprzednicy rozstrzygnęli o tym, czym stał się Rzym - miejscem przemocy i intryg, w którym wszystko toczy się wokół princepsa, czyli Pierwszego. Wystarczy nie ingerować zbyt mocno w zastany kształt ustrojowy, broniąc się jedynie przed zakusami intrygantów, a sprawy potoczą się same. Przeciwnicy będą mordowani na podstawie dekretów, legalnie, ale bardzo okrutnie.

Jeśli np. prawo nie przewiduje kary śmierci dla dziewic, a interes Imperium tego wymaga, cóż, znajdzie się wyjście. Dziewczynę przed uduszeniem trzeba zgwałcić, a wszystko odbędzie się zgodnie z prawem.

.

Najpoważniejszą przewagą powieściopisarza w porównaniu z zawodowym historykiem jest jego wyobraźnia. Mają do dyspozycji te same źródła; okres panowania Tyberiusza wymaga przede wszystkim korzystania z Tacyta i Swetoniusza. Odkrycie tu nowych, nieznanych szczegółów jest praktycznie niemożliwe. A jednak powieściopisarz używa bardzo precyzyjnego narzędzia analitycznego, jakim jest konstruowanie prawdopodobnych psychologicznie scen i obrazów. Jak na przykład pogodzić domniemanie impotencji Tyberiusza z sugestiami, że w starszym wieku, podczas pobytu na Capri, był on uczestnikiem orgii? Czy niechętni późniejsi autorzy nie powtarzali po prostu plotek? - tak twierdzi wielu dzisiejszych historyków, jeśli w ogóle interesuje ich ta sprawa.

Ależ - zdaje się mówić współczesny pisarz - nie ma tu najmniejszej sprzeczności, zamknijcie państwo oczy, rozluźnijcie się.... I wyobraźcie sobie przede wszystkim rzecz podstawową, że wszystko wolno. I co się wtedy dzieje? Pierwszy, boski lub nie, zwoła wesołe towarzystwo, wedle uznania, a prestiż władzy nie tylko nie ucierpi, ale wzrośnie. A czytelnicy zostaną w tę zabawę wciągnięci przez autora, który roztoczy przed nimi sensualny opis. Bardzo kuszący zresztą.

W "Boskim Juliuszu" narrator był usłużnym antykwariuszem, który na potrzeby miłośników boskości zobowiązał się wziąć na siebie nudną robotę czytania po łacinie i przekopywania się przez źródła.

W kolejnej powieści, "Nazo poeta", narrator był konferansjerem, rozmawiającym ze współczesną publicznością. W "Tyberiuszu Cezarze" przez świat starożytny prowadzi nas przewodnik turystyczny.

Jak to w Rzymie, zakłada swoją czapkę na kij, żeby było go dobrze widać, i zobowiązuje się prowadzić od atrakcji do atrakcji. Nic niezwykłego, wykupiliśmy wycieczkę. Tak się jednak złożyło, że wycieczka zaczęła się w roku 1970, równolegle do innej, którą ten sam autor opisał w książce "Krwawe specjały włoskie". Ta wczesna publiczność składa się z lewaków, hipisów i ludzi umiarkowanych. Terrorystów całe szczęście nie zaproszono, ale wiadomo, że istnieją. Później skład publiczności się zmienia, lewacy zmieniają się samorzutnie w statecznych (acz skłonnych do frywolności) obywateli, a do grupy dołączają feministki.

Jean-Paul Laurens, "Śmierć Tyberiusza" (1864) - Musée des Augustins, Tuluza

Te dowiedzą się, że w starożytnym Rzymie kobieta jest rzeczą. Nie żeby nią rzeczywiście była, ale tak traktuje ją prawo. Skutki tego okazują się straszne. Czy można kochać rzecz? Niestety, nie. Nie ma więc miłości. Istnieją tylko nierząd lub patriarchalne życie rodzinne. Tertium non datur .

Po co poprawiać ustrój

Czytelnik w tej powieści odbywa pod opieką przewodnika aż dwie podróże w czasie, pierwszą przez drugą połowę XX wieku i początek XXI oraz drugą - niemal dwa tysiące lat wstecz. W ten sposób dokonuje się konfrontacja reakcji i przyzwyczajeń współczesnego człowieka z warunkami i psychologią czasów starożytnych.

Nie są to całkiem komfortowe wyprawy, bo wciąż natykamy się na niemożliwe do rozwiązania problemy.

Czy dobra wola jednostki może poprawić ustrój? Czy władza jest samoistnym żywiołem? Czy demokracja nie jest utopią, skoro da się dowieść, że w ludzkiej psychologii tkwią pragnienie dominacji, woluntaryzm i żądza? To bardzo dramatyczne pytania, bo autor używa wrażliwości - własnej i czytelnika. Podoba nam się, gdy "wszystko wolno"? Głaszcze zmysły? Przemawia do wyobraźni? Niestety, tak! Bardzo!

Trzecia część trylogii starożytnej Bocheńskiego przewyższa dwie pierwsze nie tylko rozmiarami. To artystyczne spełnienie. Pojawia się w czasie, gdy demokracji można stawiać pytania. Bardzo różne, także podchwytliwe. Dlatego że wciąż mamy z nią problemy. Ale zacząć trzeba od tego, że stała się ona realna.

ANNA NASIŁOWSKA

Anna Nasiłowska (ur. 1958) – profesor Instytutu Badń Literackich PAN w Warszawie, historyk literatury, pisarka.

wtorek, 14 lipca 2009, jacekbochenski

Polecane wpisy